Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   bleblak   Komentarze
Kategorie

Komentarze

Ja mam cztery koty, no i każdego roku zawsze ktoś wyrzuca koło mnie jakiegoś zwierzaka. Ale w końcu i wieś pęka- zdarza się, że ktoś weźmie taką znajdkę, ale to z kolei powoduje, że tych zwierzątek w sezonie przybywa, bo ludzie przyzwyczajają się do tego.
Pies na plaży... Psa można jednak zawsze zostawić w domu, nie trzeba włóczyć go w trzydziestostopniowe upały. Jeśli jednak nie można zapewnić zwierzęciu odpowiednich warunków, nie powinno się go po prostu mieć- to nie jest zabawka. Ale my tu sobie możemy tylko pogadać niestety, a głupota ludzka głupotę pogania. Przydałoby się jednemu czy drugiemu narobić wstydu albo przysolić jakąś karę- może to by choć troszkę poskutkowało. Masz rację z tą edukacją, choć obawiam się też, że jest ona w wystarczającej dawce i odpowiednio przystępna, ale wielu ludzi z zasady nie będzie się edukować, wychodząc z założenia, że to banalne i naturalne, że to się po prostu wie i nikt nie będzie jednemu czy drugiemu prawił morałów na ten temat. Dziękuję Ci Małgorzato za pozytywną reakcję :)

Niestety też już mam trzy koty i dwa psy, które pokazuję często na fotografiach, ale popytam znajomych. Przez kilka dni byłam nad morzem i zobaczyłam jeszcze jedną straszną głupotę ludzką. Trzymanie psa na smyczy w pełnym słońcu , przez kilka godzin na plaży. Rozumiem, że często nie ma co z tym psem zrobić, ale niestety zabieranie go ze sobą na plażę to też nie jest dobry pomysłJ
Biedne zwierzęta siedzą z wywieszonymi językami , często szczekają i skamlą upminając się o wodę i odrobinę cienia. Zabieranie psa na nadmorską plażę powinno być zakazane przynajmniej w godzinach południowych. Co innego psy wędrujące rano i wieczorem ze swoimi opekunami po brzegu plaży. Obserwowałam i nawet zwróciłam uwagę jednej pani, która niestety ,odwróciła sięo do mnie plecami i nie zareagowała. Widziałam później na mieściej tego psa trzęsącego się jak w gorączce. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że pies też może dostać udaru słońca. Niestety tzw. dobrzy właściciele psóww często są bezmyślni nie mają podstawowej wiedzy na temat ich pielęgnacji .Mimo wielu audycji jakie pojawiły się w telewizji nadal nasze społeczeństwo ma niewystarczającą wiedzę na temat zwierząt domowychTakich aktów bezmyślności właścicieli psów i kotów wobec swoich ulubieńców można wymienić bardzo wiele. Ja niestety spotykam się z nimi bardzo często.

Michał, dzięki wielkie- trafiłeś w samo sedno! Faktycznie jednym z większych problemów w tej chorej sytuacji jest to, że akceptujemy taki stan rzeczy. Nawet jeśli zauważamy niepokojące zachowania właścicieli zwierząt lub obserwujemy zwalniający gdzieś przy lesie samochód, z którego ktoś wyrzuca psa czy kota, nie reagujemy- a wystarczyłoby zgłosić taki fakt odpowiednim służbom, podając numery rejestracyjne samochodu.

Urocze kotki na zdjęciach. Miejmy nadzieję, że świadomość ludzi rośnie i tych dojrzałych do dorosłości będzie gryzło sumienie na sama myśl o pozostawieniu zwierzaczka w parku lub w schronisku. Niesttey fali pozbywania sie 'milusińskich" nie zatrzymamy, ale trzeba o tym rozmawiać, aby ludzie sie zastanawiali nad tym problemem i przestali akceptowac takie zachowanie u siebie i u swoich znajomych - aby wyrażali swoje niezadowolenie z tego faktu.

Dzięki serdeczne Waldek. O to mi właśnie chodzi- jeśli ktoś nie może, to niech przynajmniej poda dalej. Na Facebook np. jest taki profil założony http://www.facebook.com/home.php#!/event.php?eid=219458591414940 Akcję popieram w 100% , ale w zasadzie nie wiem o co tam chodzi, bo kilkakrotnie wstawiałam post o Suni i Kici i nie ma żadnej reakcji, kompletnie żadnej. A czy tak trudno wcisnąć "like", żeby zobaczyło to więcej osób? Dziś rano licznik na tej stronie wskazywał ponad 23000 osób odwiedzających stronę, ponad 23000!!! Bardzo mnie martwi zatem totalny brak reakcji. Co ciekawsze, pojawiły się tam inne apele podobne do mojego i również nikt na nie nie reaguje. Smutne to bardzo. Cieszę się bardzo, że na Was mogę liczyć.
Dzięki :)

Zgadzam się z Marleną i moimi przedmówcami całkowicie. Przygarnąć kotkę czy suczkę, nie możemy, bo mamy własną pupilkę, też znajdę, jej fotka jest w mojej galerii. Jedynie spróbuję informację posłać dalej.
Pozdrawiam :-)
Waldek

Wielkie dzięki :)))

To co rodzice czasem pokazują dzieciom, jest karygodne. Ale chyba nie jesteśmy w stanie za bardzo temu zapobiec. Natomiast faktycznie Janku, przydałoby się rozsądne ustawodawstwo, a jeszcze bardziej egzekwowanie przepisów. Psy i koty nagminnie są wyrzucane, a faktycznie na ulicy i w lasach ląduje coraz więcej zwierząt egzotycznych. W Lublinie jest jedyne schronisko dla zwierząt, które przyjmuje także węże, żółwie, wszelkiej maści jaszczurki, a nawet ślimaki. Sama przywiozłam stamtąd ślimaka (Achatina fulica), mieszka ze mną prawie rok i bryka po akwarium, jakby ślimakiem nie był :)
Zanim ktokolwiek podejmie decyzję o tym, by mieć kotka, króliczka miniaturkę czy nawet modliszkę, powinien się zdrowo zastanowić nad tym. Każde zwierzę je, czasem choruje i nierzadko wymaga specjalistycznego sprzętu czy karmy, a to wszystko kosztuje. Wyjazd na wakacje, to kolejna sprawa, z którą sporo ludzi nadal sobie nie radzi.
Brak wiedzy na temat hodowli danego gatunku również przynosi opłakane skutki: z tej przyczyny w lesie polskim można spotkać węża boa np. Że już nie wspomnę o plagach niedożywienia czy krzywicy u delikatnych gadów.
Chipowanie i wydawanie paszportów jest dostępne, ale niestety nieobowiązkowe. W naszym urzędzie gminy chipowanie uważają np. za bzdurny pomysł, choć nie wiem dlaczego. Gdyby właściwe służby dzięki temu miały adres właściciela, mogłyby wyciągnąć odpowiednie konsekwencje. A tak... Ci co powinni się tym zajmować, wykręcają się jak mogą, a nieudolni właściciele i właściciele idioci pozostają bezkarni, produkując kolejne bezdomne, nierzadko katowane lub niewłaściwie utrzymywane zwierzęta. Dziękuję Janku Tobie i wszystkim osobom, które zainteresowały się losem SUNI i KICI. Dziękuję także Redakcji Ekologia.pl za tytuł "Blog tygodnia"- mam nadzieję, że przyniesie to dobry skutek i zwierzątka znajdą się w końcu w kochających i mądrych rodzinach.

Tak mówi się o tym nawet w TV to temat co roku aktualny.
Piesek na zdjęcieu jest sliczny. Pozdrawiam.

Heh, jeśli kogoś stać finansowo, to niekoniecznie emocjonalnie. Żeby mieć zwierzę, to trzeba być wewnętrznie przygotowanym- nie sztuka kupić mu smycz czy legowisko, jeśli się ma kasę. Sztuką dać jest psu czy kotu miłość i opiekę. Przykładem takiej bezmyślności jest właśnie to, co opisałaś Iza: dali smycz, ale nie znali największych potrzeb psiaka. Ale może jednak trafił w dobre ręce- ja też mieszkam na wsi i zapewniam Cię, że moje koty wyglądają i czują się najlepiej w całej gminie :) Nie dobrze jednak, jeśli zwierzę tak wędruje od domu do domu- ono też czuje :)