Społeczność
blog.ekologia.pl   Blogerzy   bleblak   Komentarze

Komentarze

Pisałam o dwóch zwierzaczkach, które szukały domków. Kicia domek znalazła, o tym w ostatnim fragmencie bloga, natomiast dalszych losów SUNI nie znam. Zapewniono mnie, że SUNIA będzie podana na stronie adopcyjnej, tymczasem przez jakiś rok od jej zabrania nie widziałam jej na stronie i niczego nie mogłam się dowiedzieć. W gminie, która płaciła za jej pobyt, powiedzieli, że nie mają czasu i pieniędzy na skontrolowanie. Hotel na Kosodrzewiny, to miejsce dość specyficzne, niestety... :(

Czy reszta tych zwierzaczków znalazła dom?

Nie biorę ich specjalnie, jak się opalam i leżę, te żyjące w trawie same na mnie wchodzą, bo się nie ruszam, potem przejdą i pójdą dalej:) Wtedy je oglągam:) Ja mam uczulenie na jusznicę deszczową, jak ugryzie to miejsce w okół bardzo puchnie. Potrafi wyjść 10 cm gula:) W samym miejscu ugryzienia jest bąbel z ropą, ale nic poza tym sie nie dzieje. Jeść mogę co chcę, kosmetyków używać jakie mi się podobają a jak mnie jusznica ugryzie to jest odczyn. Dużo chodzę po łąkach, krzakach, polach, dużo przebywam na zewnątrz i nie uczulają nic innego:) tylko jad jusznicy mi szkodzi.

Podobno nowa ustawa wszystko to zmieni. Wierzę, że liczba zaśmieconych lasów i rowów się zmniejszy, choć wątpię, że stanie się to wszędzie i ze wszystkim. TV z lasów, lodówki raczej nie znikną, bo ludzie będą nadal woleli wywalić gdzieś po drodze, niż dowieźć do tych specjalnie wyznaczonych punktów.

Nie są groźne, jeśli osoba ukąszona nie jest uczulona. A czy nie jest, tego nie wie. W dzieciństwie położyłam sobie krzyżaka na nodze (o powód nie pytajcie, nie pamiętam :D ). Oczywiście po chwili spaceru ukąsił mnie w dużego palca u stopy. Żadna silna reakcja alergiczna u mnie nie wystąpiła, jednak goiło się długo i nieźle bolało- trzeba pamiętać, że jad pająka zawiera m.in. enzymy proteolityczne. Pomijając jednak kwestię bezpieczeństwa i "sprawdzanie" czy jest się uczulonym, ja radzę unikać brania na ręce. Choć to tylko pająki, stresują się nie mniej niż my. Zresztą nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego mielibyśmy brać te czy inne żyjątka na rękę. Dzięki za komentarz :)

Pajęczyna jest mocniejsza od stalowego drutu tej samej grubości:) Ciekawy wpis, można się wiele nauczyć. Te pająki są zupełnie niegroźne dla ludzi, można brać na ręce, obserwować. Sama obserwuję latem pajęczaki i owady w ogródku.

Znam ten problem. W latach 90 przy drodze na pociąg (trzykilometrowy pas drogi bez domó, tylko pola) leżało wszystko od kineskopów po świńskie głowy. Potem było lepiej, teraz są przy drodze śmieci mniejszego kalibru: butelki, opakowania po jedzeniu, kremach, butach, środkach ochrony roślin, środkach czystości, butelki, puszki po napojach. Ważny temat poruszyłaś. Ludzie wyrzucają śmieci tak, że nie wiadomo kto i kiedy. Robią to w nocy albo wyrzucają z samochodu. Jest karteczka na drzewie, pisze, żeby nie wyrzucać smieci przy drodze, pod drzewem leży pełno opakowań i butelek. Co można z tym zrobić, jak wyrzucają tak, że nikt nie widzi kiedy? Jednego dnia jest czysto, drugiego leży siatka ze śmieciami.

Każdy z pewnością zna 10 przykazań. A czy znacie 11-te???

11 przykazanie - NIE PORZUCAJ

Nie porzucaj zwierząt podczas wakacji to akcja ksiązek "Z KOTEM' dla dzieci i róznych magazynów. Tzw. ksiązki "z koeym" czytane pod namiotem. Fajna akcja - polecam.

Ja w ogóle się temu dziwię, jak można tak przedmiotowo traktować istoty żywe i zastanawiam się, jak wygląda stosunek takiego człowieka, do innych ludzi. Bo jeśli nie zauważa, że zwierzę czuje i cierpi...
Tymczasem Kicia ma już dom. Pojechała ze mną do Bełchatowa, a tam oprócz nowej rodziny czekały na nią na podwórku dwa fantastyczne labradory i kocurek Przecinek, praktycznie w tym samym wieku co Kicia. Od nowego Pana na Dzień Dobry mała dostała miseczkę świeżej wody i pełną michę pachnącego jedzonka. Zaklinowała się jednak od razu w jakiejś dziurze, ale doskonale ją rozumiem: przeżyła silny stres w trakcie podróży, pieski widywała tylko na stosowną odległość... no i znowu nowi ludzie....nowe zapachy, nieznany teren... Jestem spokojna i wierzę, że teraz ma dobre, godziwe życie. A przyznam, że odbierałam przedziwne telefony, zresztą za wiele ich nie było. Serdecznie dziękuję wszystkim za udostępnienie bloga i proszę o jeszcze, ze względu na Sunię. Ma dach nad głową i jedzenie, bo jest w hotelu, ale dla zwierząt bezdomnych niczym się to nie różni od pobytu w schronisku. To nie jest dobre miejsce dla psów czy kotów, zwłaszcza takich, które mają charakter Suni.

Też pozwolę sobie zalinkować min.na FB bo głupota ludzka poraża ale zawsze rozpowszechnienie opisów zwierzaków daje nadzieje na znalezienie domu dla nich.

Dobry i potrzebny wpis.

Każdy kto traktuje żywe zwierze jak rzecz nabyta nie zasługuje dla mnie na miano Człowieka.